Linda

Historia Lindy

W dniu 13 listopada 2015 roku świętowałam 20 rocznicę życia z dystonią szyjną. Tak – użyłam słowa ‘świętowałem’.

Przez te lata, doświadczyłam najróżniejszych odczuć związanych z dystonią. W trakcie tej niekończącej się podróży, zawsze starałam się myśleć o tym jaką drogę Wszechświat wyznaczył mojej Duszy i pamiętać o tym, kim chcę się stać.

Dużo wcześniej zanim zachorowałam na dystonię, pamiętam uczucie, że moje ciało i moja dusza nie stanowią całości. Innymi słowy, nie czułam się jakbym żyła w swoim ciele. Byłam świadoma tego, że funkcjonuję na co dzień (oddycham, jem itp.), ale prawdziwy cel mojego ‘bycia’ był przesłonięty codziennym zabieganiem o to co wydawało mi się najważniejsze w życiu (kariera, rodzina, itp.). Żyłam czując się niewidzialna w fizycznym sensie, mając nadzieję, że nikt mnie zobaczy, ani nie zauważy, w chwilach gdy decydowałam się być obecna emocjonalnie lub duchowo. Miałam wrażenie, że dryfuję na ślepo wraz z nurtem życia, nie czując związku ani z rzeczywistością fizyczną, ani duchową.

Byłam zawieszony w próżni pomiędzy Światłem Boga uwalniającym mnie ze stanu Ducha, a fizycznym ucieleśnieniem, które pozwalałoby mi doświadczyć w pełni jego majestatu i wielkości. A tylko poprzez fizyczną egzystencję Dusza jest w stanie wyrazić w pełni nasze pragnienia i zamiary.

Tego listopadowego dnia

miałam wypadek samochodowy. Zderzyłam się z nieoczekiwanie zawracającymi pojazdami, które znalazły się naprzeciwko mnie, na mokrej, brukowanej drodze, na odcinku, na którym prowadzone były roboty drogowe. Ponieważ jechałam z prędkością zbliżoną do maksymalnej dozwolonej granicy, nie miałam szansy uniknąć kolizji. Miałam wrażenie, że wszystko dzieje się w zwolnionym tempie, nacisnęłam mocno pedał hamulca,  potem przed moimi oczami pojawiła się anielska postać mojego ojca i usłyszałam jego głos “córeczko, pamiętaj – twoje życie nie będzie już nigdy takie samo”. Wyszłam z wypadku bez obrażeń, ale w pamięci utkwiła mi wizja ojca.

Po kilku dniach od wypadku, moja głowa zaczęła przechylać się w prawą stronę w sposób gwałtowny i niekontrolowany. Odczuwałam silne skurcze mięśni w szyi. Czułam się, jak duża torba, w której zamknięta była grupa małych szczeniaków rzucających i skaczących we wszystkie strony. Miałam też wrażenie jak gdyby jakaś zewnętrzna, obca siła zapanowała nad moim ciałem, zmuszając je do wykonywania skrętów i ruchów, które nie były naturalne dla człowieka.

Po kilku miesiącach, skręty głowy i szyi sprawiły,  że nie mogłam już spożywać stałych pokarmów  w obawie przed trudnościami z ich przełknięciem. Często podczas jedzenia musiałam położyć się na podłodze, ponieważ była to jedyna pozycja, w jakiej mogłam próbować utrzymać szyję i całe ciało wyprostowane. Skurcze mięśni powodowały, że trudno było mi utrzymać równowagę – wchodzenie w ściany i spadanie z chodnika stało się normą. Czułam się jak pijany marynarz, tylko że przyczyną moich dolegliwości nie był spożyty alkohol, ale moje własne ciało..

Ubieranie się, branie prysznica czy nawet mycie zębów stało się prawdziwą męką. Nie byłam w stanie utrzymać głowy wystarczająco długo, aby wykonać właściwe ruchy składające się na te proste czynności. Mięśnie ramion i szyi toczyły ze sobą wojnę, a nieustanne mimowolne ruchy i skręty górnych części mojego ciała sprawiały ból. Zwijając się z bólu zsuwałam się z krzesła, na którym siedziałam, lub – co bardziej problematyczne – z toalety.

Wkrótce zaczęłam o sobie myśleć jako o osobie odrażającej fizycznie. Zaczęłam się izolować i wycofałam się z życia, czując wstyd i zażenowanie z powodu niekontrolowanych ruchów.

Jedyne czego pragnęłam to wydostać się ze swojego ciała!!

Tego dnia, 13 listopada  1995 roku, otrzymałam od Boga dar zjednoczenia, który pozwolił mi połączyć duszę z ciałem w jednej, cielesnej Postaci – dzięki niemu nauczyłam się jak stać się Jednością.

Oto moja lista 20 powodów do wdzięczności:
  1. Dystonia nauczyła mnie ‘sztuki uważności’ w chaotycznym świecie.
  2. Dystonia pokazała mi, że oddychając w świadomy sposób i koncentrując się na Tu i Teraz mogę kontrolować moje emocje i rozluźniać mięśnie ciała i szyi.
  3. Dystonia zachęciła mnie do dbania o zdrowie poprzez właściwe odżywianie się, wykonywanie ćwiczeń pomagających rozluźnić mięśnie szyi i całego ciała i odpoczynek, kiedy jest to wskazane.
  4. Chociaż dbanie o zdrowie jest czasochłonne, jestem wdzięczna ponieważ wyglądam i czuje się o wiele młodziej.
  5. Zdaję sobie sprawę, że nie muszę być ‘superwoman’, dzięki czemu nie jestem zestresowana i nie stawiam sobie nierealnych oczekiwań, aby czuć się wartościowa.
  6. Przekonałam się kim są moi prawdziwi przyjaciele – kocham ich jeszcze bardziej, kiedy mówią “Nie zauważam Twojej dystonii”, nawet wtedy, gdy moje ciało jest najbardziej poskręcane.
  7. Jestem wdzięczna za moich nowych przyjaciół z dystonią, którzy mieszkają na całym świecie i którzy naprawdę rozumieją przez co przechodzę.
  8. Dystonia nauczyła mnie prawdziwej sztuki empatii, co zaowocowało moją pierwszą książką.
  9. Dystonia sprawiła, że potrafię mądrzej wykorzystywać swój czas. Pamiętam początki choroby, kiedy musiałam wybierać pomiędzy pójściem do sklepu po zakupy, lub ugotowaniem posiłku ponieważ moje ciało było zbyt słabe, aby wykonać te dwa proste zadania jednego dnia.
  10. Jestem wdzięczna za każdą chwilę, kiedy mogę spokojnie usiąść i ‘spokojnie być’, nawet jeśli nie trwa to długo.
  11. Jestem wdzięczna za to, że nie czuję potrzeby dostosowywania się do społeczeństwa, ani do modelu życia lansowanego przez media, aby czuć się dobrze ze sobą. Potrafię sama wyznaczać sobie wartości i formułować opinie. Od życia oczekuję jedynie spokoju.
  12. Jestem wdzięczna, że dzięki dystonii moja kariera rozwinęła się w kierunku pomagania innym ludziom.
  13. Dystonia nauczyła mnie nie skupiać się na błahych sprawach w życiu i patrzeć na sprawy z szerszej perspektywy.
  14. Dystonia pozwoliła mi lepiej zrozumieć własną sferę duchową i cel mojego Istnienia.
  15. Dystonia nauczyła mnie bardziej doceniać naturę, dając mi szansę na spokojną refleksję nad tym, że wszyscy stanowimy element Natury i wpisujemy się w Boski plan.
  16. Dystonia pokazała mi jak silna jestem psychicznie. Jeśli potrafię znosić fizyczne dolegliwości związane z zaburzeniami ruchu i nie tracę chęci, aby być energiczną, pełną życia osobą, wiem że poradzę sobie w każdej sytuacji jaką życie może mi jeszcze zgotować.
  17. Będąc osobą samotną, jestem wdzięczna za to, że nauczyłam się zaradności, która pozwala mi samodzielnie się utrzymywać, pomimo iż praca od 9.00 do 17.00 nie zawsze jest możliwa.
  18. Nauczyłam się, że prawdziwe uzdrowienie przychodzi z wewnątrz i że to ja odpowiadam za to, aby moje ciało było w jak najlepszej kondycji. Lekarze mogą pomagać w poprawie stanu mojego zdrowia, ale rzeczywiste ukojenie mogę osiągnąć jedynie  biorąc odpowiedzialność za własne życie, kontrolując swoje emocje  i prezentując proaktywne podejście do walki o odzyskanie zdrowia poprzez poszukiwanie informacji i podejmowanie odpowiednich działań.
  19. Dystonia pomogła mi nawiązać kontakt z własnymi, głęboko ukrytymi uczuciami i emocjami, dzięki czemu lepiej piszę i komunikuję się.
  20. Jestem wdzięczna za to, że dystonia pokazała mi, że żyjąc każdą chwilą jestem w stanie właściwie wyrazić moją miłość do siebie samej i do piękna życia, które mnie otacza. Wystarczy otworzyć serce, zaufać Bogu i uwierzyć, że WSZYSTKO co przytrafia nam się w życiu jest darem.

Życie błogosławi mnie każdego dnia, kiedy otwieram swoje serce na niewyczerpany strumień miłości, który spływa na mnie z nieba.

Wszystkich, którzy chcieliby porozmawiać ze mną na ten temat zachęcam do kontaktu pod adresem mailowym LMFuriate@gmail.com


Brave the Elements

Facebook

Blog

 

Dodaj komentarz